Skocz do zawartości
LM.plSportPrzed sezonem o Medyku i (na końcu) o całej polskiej „kobiecej kopanej”

Przed sezonem o Medyku i (na końcu) o całej polskiej „kobiecej kopanej”

Dodano:
Przed sezonem o Medyku i (na końcu) o całej polskiej „kobiecej kopanej”
Ekstraliga

Przed nadchodzącym sezonem Medyk POLOmarket Konin znacznie odmłodził swój skład. W meczach ligowych powinno pojawiać się więcej wychowanek, co oczywiście bardzo cieszy. Gorzej, że dyscyplina jako taka od dawna przypomina kabaret. Ale o tym na końcu.

W Medyku i Ekstralidze idzie młodość

Jak się zakończył poprzedni sezon, to wszyscy wiemy. Ale zmiany, które dotknęły Medyka spowodowane są nie tylko szóstym miejscem na koniec. To także efekt tego, co dzieje się obecnie w całej piłce kobiecej w Polsce. Sporo zawodniczek z różnych powodów wyjechało z kraju, nowych gwiazd ligi jakoś specjalnie nie widać, a część klubów ściga się ze sobą w pozyskiwaniu zdolnej młodzieży. Tej ostatniej w Medyku od zawsze było sporo i dobrze się dzieje, że w końcu nastolatki z Podwala w większym wymiarze mają szansę być pierwszoplanowymi postaciami Medyka. – Chciałbym dzięki tym dziewczynom, wskazać drogę kolejnym pokoleniom. Nie tylko w naszym klubie, ale i w Polsce. Obecnie Medyk w swoim składzie nie posiada trzynastu reprezentantek różnych krajów, z których kilka musiałoby siedzieć na ławce. Konin to świetne miejsce do łączenia ścieżki edukacyjnej z piłkarską. Niektóre z dziewczyn w szkole mają średnią około 5,0. Więc da się pogodzić granie w piłkę z zabezpieczaniem swojej przyszłości. Bardzo się cieszę z tego, co po podpisaniu umowy powiedziała Patrycja Sikora, że gra w Medyku to było jej marzenie. Zmierzamy do tego, aby jak najwięcej zawodniczek zostało w sporcie na całe życie. Nie każdy może być Ewą Pajor. Ale po przygodzie z piłką można realizować się jako trener, fizjoterapeuta, sędzia, itp. Możliwości jest sporo. U nas oprócz gry w piłkę można zdobyć wykształcenie, które pozwoli radzić sobie w codziennym życiu. Bo przecież jeżeli ktoś robi to, co kocha, nie pracuje ani przez jeden dzień.

Wydaje się, że Medyk, który nareszcie promuje wychowanki, nie spinając się jakoś specjalnie na wynik, to mimo tego co się dzieje w naszym kraju i w Europie, to jedyna słuszna droga. – Zmiany w klubie mają związek z obecną sytuacją ekonomiczną w Polsce i na świecie. Część piłkarek ma żądania, którym nasz klub nie jest w stanie sprostać. Zresztą czytając wywiady z przedstawicielami innych klubów zauważam, że nie tylko w Medyku tak jest. Być może w przyszłości będziemy płacić więcej, ale na tę chwilę nie możemy sobie na to pozwolić.

Awaria, czyli choroba nie wybiera

Obóz na Litwie miał być utrwalaniem „Medykowo-Gintrowskiej” przyjaźni. Tymczasem jeżeli chodzi o Romana Jaszczaka nie wszystko poszło zgodnie z planem. – Przez około tydzień zmagałem się z pewnym schorzeniem. Każdy ruch groził kolokwialnie mówiąc „zejściem”. Chciałbym bardzo podziękować doktorowi Arkadiuszowi Kubackiemu, który poradził sobie z tym znakomicie.

Co logiczne, w tym czasie opiekę nad drużyną przejął II trener. – Zastępował mnie wtedy Michał Sypuła i uważam, że ten czas został przepracowany bardzo dobrze. Wspieram go swoim doświadczeniem, a do wyników gier kontrolnych nie przywiązuję żadnej wagi. I tak najważniejsza jest liga – zaznacza sternik konińskiego klubu. I ma rację, bo kogo interesuje wynik drugiego, czy piątego meczu towarzyskiego, skoro to punktów nie daje żadnych?

Niech się uczą, niech walczą

Do tej nowej rzeczywistości w kobiecej kopanej postara się dopasować także Medyk. – W kobiecej piłce nożnej najwięcej zależy od samych zawodniczek. Staramy się im stworzyć jak najlepsze warunki, wspieramy je najlepiej jak potrafimy, a potem wszystko weryfikuje boisko. Teraz mamy bardzo młody zespół, który chce pracować i wygrywać. Zadanie, jakie postawiliśmy drużynie przed nowym sezonem jest tylko takie aby walczyła, uczyła się, miała chęć do pracy, robiła postępy. Jeżeli uznamy, że ktoś odstaje, wtedy trzeba będzie się pożegnać. Ale mam nadzieję, że do tego nie dojdzie. To młode piłkarki, które mają sporo czasu na korzystanie z doświadczenia sztabu szkoleniowego i bardziej doświadczonych koleżanek. A być może wtedy będziemy mieli z nich mnóstwo radości – zakończył Roman Jaszczak.

strona 1 z 2
strona 1/2
Czytaj więcej na temat:Ekstraliga, Medyk Konin
Potwierdzenie
Proszę zaznaczyć powyższe pole