Skocz do zawartości
LM.plSportMedyk POLOmarket Konin po jesieni. Prezesie, cierpliwości

Medyk POLOmarket Konin po jesieni. Prezesie, cierpliwości

Dodano:
Medyk POLOmarket Konin po jesieni. Prezesie, cierpliwości
Medyk POLOmarket Konin
Dlatego tym trudniej zrozumieć to, czego trzeba doświadczać podczas bieżących rozgrywek i to, co wydarzyło się podczas tych dwóch pojedynków. Optymizmem nie nastraja także sytuacja po przegranym meczu z Górnikiem Łęczna, gdy już w budynku klubowym kilka zawodniczek śmiało się i żartowało. Jasne, lepiej śmiać się niż płakać, ale takie zachowanie zaraz po bardzo ważnym meczu jest wysoce nieprofesjonalne i naganne.

Co poszło nie tak?

Budowa drużyny to proces długofalowy. Nawet będąc w posiadaniu znacznych środków nie da się zbudować od razu drużyny, która z marszu zdobędzie wszystko. A Medyk POLOmarket do ligowych krezusów obecnie przecież nie należy i nic nie wskazuje na to, aby miało się to zmienić. Wobec tego przede wszystkim zawiódł nos do transferów, bo letnie nabytki nie spełniają pokładanych w nich nadziei. W ataku nadal musi grać ponad 40-letnia Anna Gawrońska. Musi, bo sprowadzona na tę pozycję Słowaczka Dominika Kolenickova miałaby problemy z regularną grą u większości rywali. A co dopiero w drużynie, której przedsezonowymi aspiracjami było podium.

Stephanie Zuniga, urodzona w USA reprezentantka Salwadoru, ma momenty lepsze i gorsze. Była ustawiana na różnych pozycjach i trudno powiedzieć, aby na którejkolwiek z nich dawała odpowiednią jakość. Z kolei pozyskane już w trakcie sezonu Anastasija Rocane i Karlina Miksone grają zbyt krótko, aby je ocenić. Fakty są też takie, że żadna z piłkarek do tej pory nie wypełniła dziury w środku pola po odejściu Ernestiny Abambili. W sparingach jeszcze jakoś to wyglądało, natomiast liga to zupełnie inna sprawa. Na tyle na ile mogą starają się Alicia Tamburro i Heather Seybert, ale takich jak one potrzeba więcej. Zresztą nie tylko do środka pola, bo poza wspominaną Gawrońską i wprowadzaną powoli po kontuzji Klaudią Fabovą w ataku nie ma nikogo. Przy czym obie wymienione zawodniczki posiadają zupełnie inną charakterystykę. Kapitan drużyny to klasyczna „9”, a Słowaczka znacznie lepiej czuje się za plecami napastników. I gdy dostawała swoje szanse, w tej roli spisywała się bardzo dobrze. Ale okazuje się, że gdy na boisku nie ma Gawrońskiej (nie wypominam wieku, ale ona kiedyś przestanie grać w piłkę), albo gdy ma słabszy dzień, lub po prostu dobrze kryją ją przeciwniczki, to za bardzo nie ma komu dogrywać. Trzeba zatem jak najszybciej sprowadzić napastniczkę, która potrafi zachować się pod bramką rywala i sfinalizować akcję (ktoś w stylu Macleans Chinonyerem to marzenie).

Gdzie jest młodzież?

W tym momencie dochodzimy do tematu, z którego Medyk był znany w całym kraju, a więc do szkolenia młodzieży. W większości klubów na poziomie centralnym w Polsce znajdziemy chociaż jedną zawodniczkę z przeszłością w drużynach juniorskich Medyka. W Sportisie, o którym już była mowa, takich dziewczyn w rundzie jesiennej było sześć. Żadna nie przebiła się pierwszego składu ekipy ze wschodniej Wielkopolski, wszystkie za to mogły cieszyć z wygranej ze swoim byłym klubem.

Jeżeli zagraniczny zaciąg nie daje rady na poziomie słabej przecież Ekstraligi, i jeżeli Medyk stał się ligowym średniakiem, to dlaczego zamiast inwestować w wątpliwej jakości piłkarki z zagranicy nie dać więcej szans młodzieży? Julia Chudy, Kinga Połatyńska, Oliwia Jaśniak, Wiktoria Łepska, Julia Ustarbowska i kilka innych, to materiał do systematycznej „obróbki”. Jeżeli stworzy im się odpowiednie warunki do rozwoju, to zrobią wszystko, aby jak najlepiej reprezentować klub. O tym jak wielki wpływ na grę swoich drużyn mają nastoletnie piłkarki pokazuje przykład z Łodzi. Po latach inwestowania w akademię, mieszanka młodości z doświadczeniem sprawiła, iż UKS SMS stał się czołową drużyną w Polsce. Zresztą ul. Milionowa w sąsiednim województwie, Śląsk Wrocław, Górnik Łęczna to kierunki, które są coraz częściej wybierane przez rodziców kandydatek na „nowe” Ewy Pajor zamiast Podwala. W siłę rośnie także Poznań. Przy czym tutaj w prognozach trzeba być ostrożnym, dlatego, że w okolicy działa kilka klubów, które już nie tyle walczą z Medykiem, ale same ze sobą. Nie bez znaczenia jest też fakt, że seniorska piłka kobieca w stolicy Wielkopolski na poziomie centralnym nigdy nie przetrwała więcej niż kilka lat.

Przeczytaj również:Oliwia Szymczak w kadrze U19
Potwierdzenie
Proszę zaznaczyć powyższe pole