Skocz do zawartości
LM.plWiadomościRobert Popkowski nie znał gangstera. Tylko dopuścił go do głosu

Robert Popkowski nie znał gangstera. Tylko dopuścił go do głosu

Dodano:
Robert Popkowski nie znał gangstera. Tylko dopuścił go do głosu
Afera

- Stałem się celem ataku – uważa Robert Popkowski, szef Solidarnej Polski w Koninie, radny wojewódzki, który tłumaczy się z konferencji prasowej z gangsterem u boku.

Na tę okoliczność przygotował oświadczenie i w obecności córki przedstawił dziennikarzom z regionalnych mediów. Oto jego treść.

W związku z szeregiem nieprawdziwych informacji medialnych. Pragnę przekazać mieszkańcom Konina prawdę – zaczął Robert Popkowski w tym samym miejscu, w którym odbyła się owa konferencja. - Fakty są takie, że od momentu gdy ogłosiłem, iż będę kandydował na posła w nadchodzących wyborach parlamentarnych, stałem się celem ataku. Zdaję sobie oczywiście sprawę, iż owe ataki trwać będą nadal. Dotykają mnie i Solidarnej Polski.

Nie jestem „Panem swego gabinetu”. Nie izoluję się od mieszkańców. Jestem politykiem, który wychodzi do ludzi. Politykiem, który każdego dnia spotyka się z problemami życia codziennego mieszkańców Konina i to w dużej mierze tych wykluczonych.

Przedmiotowa konferencja, w której – nie mogę nawet powiedzieć, że uczestniczył, a jedynie zabrał głos pan Łukasz Pietrzak, miała właśnie na celu pokazanie problemów naszego miasta.

Absolutnie odcinam się od przestępczej działalności pana Łukasza Pietrzaka, jednakże nikomu nie odbieram głosu.

Stoimy na straży prawa, ale nie dyskryminujemy. Każdy może zabrać głos, szczególnie jeśli jest to głos mający na celu dobro miasta i jego mieszkańców.

Podkreślam, że Pan Łukasz Pietrzak nie był, nie jest i nie będzie członkiem Solidarnej Polski. Każda osoba pragnąca dołączyć do nas poddawana jest skrupulatnej weryfikacji.

Po ujawnieniu informacji o przeszłości pana Łukasza Pietrzaka, co miało miejsce trzy dni po mojej konferencji, uznaliśmy, iż nie ma dla takiej osoby miejsca w naszych szeregach.

Prasa szczegółowo informuje o przeszłości pana Łukasza Pietrzaka. Aczkolwiek łączenie go z moją osobą, łączenie go z Solidarną Polską jest absolutnie niedopuszczalne.

Robert Popkowski nie ma możliwości sprawdzenia każdej osoby, która chce się wypowiedzieć.

Każdy może krytykować, każdy może chwalić. Najważniejszy jest wspólny cel – dobro miasta.

Szokująca jest więc forma ataku na moją osobę i czasu uwypuklania takich informacji. Zbiega się on bowiem z moim ogłoszeniem chęci kandydowania na posła RP. Ten niemerytoryczny atak spowodowany jest lękiem. Lekiem, iż Robert Popkowski chce odsunąć od władzy osoby, które mają na celu osiągnięcie swojego sukcesu, a nie sukcesu miasta i jego mieszkańców.

Tyle z odczytanego przed mediami oświadczenia. A co poza nim? - Uważam, że to, co się dzieje z tą nagonką jest niesłuszne i niesprawiedliwe – podsumował Robert Popkowski. 

Jednocześnie poinformował, że zarząd partii nie wyraził akceptacji na przyjęcie „takiego pana” w szeregi Solidarnej Polski. A na pytanie jak znalazł się „ów pan” na partyjnej konferencji, szef regionalnych struktur odpowiedział, że „to nie miał być pan Pietrzak, tylko inna osoba z Konina. Przewodniczący związków zawodowych jednej z konińskich organizacji, ale przysłał kolegę bo miał popołudniową zmianę. Nie znałem człowieka i nie wiedziałem. Cóż, nie każdy jest bandytą i nie ma wypisanego tego na czole".

Dlaczego wobec tego dopuścił nieznajomego do głosu? - Dwa tygodnie prędzej byliśmy w Niesłuszu i dopuściłem do głosu nieznane mi zupełnie osoby, z których jedna dużo krzyczała wśród ludzi, a nie była mieszkańcem tego osiedla. Takie sytuacje mają miejsce. Nikomu nie zamykamy ust.

Dalej radny wojewódzki uważa, że każdy może się wypowiedzieć na temat nieprawidłowości, zwłaszcza w mieście bo „słynna” konferencja dotyczyła czterech lat rządów prezydenta Korytkowskiego i jego zastępców. A „ten pan” poruszył temat karty mieszkańca. - W bardzo krótkich słowach wygłosił to, co chciał powiedzieć z punktu widzenia tego poprzedniego pana, który miał się wypowiadać – tłumaczył wyraźnie zdenerwowany.

Skąd wobec tego identyfikator Solidarnej Polski u „tego pana”? - Mam taką półkę – Robert Popkowski podchodzi do niej. -Tu są moje wizytówki, emblematy, które tak sobie leżą. Czy ktoś, kto potrafi pożyczyć albo zabrać samochód za milion złotych, nie potrafi zabrać sobie takiej smyczy? Inaczej nie umiem tego wytłumaczyć. Są to rzeczy ogólnodostępne dla sympatyków Solidarnej Polski. Identyfikatory, jeżeli idziemy składać kwiaty, każdy może wziąć. Nikt tego nie kontroluje, nie próbuje wydzielać, to nie jest zapisywane do rejestru.

Robert Popkowski potwierdził na koniec, że żona „owego pana”, która należała do Solidarnej Polski, właśnie złożyła rezygnację z członkostwa w partii. 

 

 

Robert Popkowski nie znał gangstera. Tylko dopuścił go do głosu
Potwierdzenie
Proszę zaznaczyć powyższe pole