Skocz do zawartości
LM.plWiadomościPoszedł na front w szkolnym mundurku, zginął w bitwie pod Oranami

Poszedł na front w szkolnym mundurku, zginął w bitwie pod Oranami

KONIŃSKIE WSPOMNIENIA

Dodano:
Poszedł na front w szkolnym mundurku, zginął w bitwie pod Oranami
Wojna 1920 roku

Latem 1920 roku, kiedy Armia Czerwona zbliżała się do Warszawy, na wezwanie Rady Obrony Państwa w samym Koninie wstąpiło do wojska ponad pół tysiąca mężczyzn. Właściwie należałoby napisać „chłopców i mężczyzn”, bo niemal setka z nich to byli uczniowie Gimnazjum Humanistycznego. Do najmłodszych ochotników należał siedemnastoletni Bronisław Michalak, który z tej wojny już nie wrócił.

Po tym jak w czerwcu 1920 roku armia konna Siemiona Budionnego zajęła w krótkim czasie Żytomierz, Berdyczów i Równe, a Michaił Tuchaczewski zbierał siły do ataku na Warszawę, na początku lipca powołano do życia Radę Obrony Państwa. Jej pierwszą decyzją było utworzenie Armii Ochotniczej.

Za zgodą rodziców

Sprawozdanie z działalności Powiatowego Komitetu Obrony Państwa w Koninie przynosi informację, że w ciągu pół roku od 14 lipca 1920 roku, kiedy komitet się ukonstytuował, zorganizowano w powiecie czternaście wieców, podczas których zebrano ponad 57 tys. marek i przyjęto od ofiarodawców między innymi prawie czterysta koni. Jednocześnie Konińska Komisja Zaciągowa przyjęła do wojska 503 ochotników, co nie mówi wszystkiego o udziale koninian w wojnie 1920 roku, ponieważ „większa część młodzieży, skautów i uczniów, a nawet starszych wyjechała do Warszawy i Łodzi w celu zapisania się do wojska”. Działo się tak, ponieważ kandydaci do służby na przykład w kawalerii byli kierowani do Kalisza, gdzie formowano 203 Ochotniczy Pułk Ułanów.

Do armii przyjmowano mężczyzn do 42 roku życia, natomiast najmłodsi ochotnicy musieli mieć ukończone 17 lat. Paradoksem było, że niepełnoletni musieli przynieść zgodę rodziców na udział ich synów w wojnie. Pułki Armii Ochotniczej miały powstawać przy batalionach zapasowych regularnych pułków liniowych. Ponieważ w Koninie stacjonował batalion zapasowy 18 Pułku Piechoty, oddziałowi ochotników nadano numer 218, bo przyjęto, że nowe jednostki będą miały dodawaną dwójkę przed numerem macierzystego pułku.

Kompania z gimnazjum

Wśród uczniów i nauczycieli Gimnazjum Humanistycznego w Koninie zrodził się pomysł zbiorowego wstąpienia do wojska, co uczyniło 87 uczniów i 5 nauczycieli. Miejscem ich zakwaterowania stał się remontowany obecnie dom Zemełki, gdzie szkoła miała swoją siedzibę. Z dokumentów wynika, że kompania liczyła w sumie więcej, bo 96 osób. Piotr Rybczyński przypuszcza, że mogli to być uczniowie gimnazjum żydowskiego, na co wskazuje Krzyż Walecznych przyznany Julianowi Joelowi.

9 sierpnia oddział wyruszył na front. Nieliczni tylko mieli mundury, toteż większość uczniów szła na wojnę w szkolnych uniformach. Sławomir Lindner tak wspominał ten dzień: „Niesiono zapalone pochodnie, a na czele szła orkiestra wojskowa i bardzo głośno grała marsze. To czemu mama mdleje, kiedy tyle razy już patrzała na to? Bo to wojsko idące z taką fantazją do wagonów, potem może już za parę godzin do walki, było całe w... granatowych, uczniowskich mundurkach. (...) Znała wielu spośród tych chłopców i znała ich rodziców. Myślała o nich i pewno pomyślała o swoim małym synku, który jest jeszcze za mały - prawda, ale przecież to też synowie. I zemdlała”.

Przeważał element harcerski

Trudno jest dzisiaj odtworzyć atmosferę towarzyszącą temu wydarzeniu, więc jeszcze raz odwołam się do wspomnień Sławomira Lindnera: „Więc ci uczniowie-żołnierze stali i śpiewali Rotę. A śpiewali bardzo mocno. Tłum śpiewający cichł i cichł i w końcu śpiewali tylko oni. Tak jakoś bardzo poważnie i bardzo dorośle. Mnie ciarki chodziły po plecach, bo czułem, że tu się dzieje coś bardzo poważnego”.

Był to przecież czas, kiedy każdy ze stojących wtedy na konińskim rynku całym sobą czuł słowa „nie rzucim ziemi, skąd nasz ród”.

strona 1 z 3
strona 1/3
Potwierdzenie
Proszę zaznaczyć powyższe pole