Skocz do zawartości
LM.plWiadomościOpłata deszczowa do poprawy. Magistrat spotkał się z przedsiębiorcami

Opłata deszczowa do poprawy. Magistrat spotkał się z przedsiębiorcami

Dodano: , Żródło: LM.pl
Opłata deszczowa do poprawy. Magistrat spotkał się z przedsiębiorcami
Opłata deszczowa

Niższa stawka, zmiany w ulgach dot. zbiorników retencyjnych i sposoby pomiaru – to główne tematy spotkania ws. opłaty deszczowej, którą zorganizowała Konińska Izba Gospodarcza. Wzięli w nim udział Paweł Adamów, zastępca prezydenta Konina, Andrzej Szczepański z Zarządu Dróg Miejskich w Koninie oraz konińscy przedsiębiorcy.

Opłata deszczowa weszła w życie w Koninie w lipcu tego roku. Od stycznia czeka ją jednak zmiana – po okresie przejściowym obowiązywać będzie wyższa, docelowa stawka 5,32 zł netto za metr sześcienny odprowadzonych wód opadowych do miejskiej kanalizacji. To budzi protesty przedsiębiorców. Najwięksi wyliczają, że będzie ich to kosztować nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych rocznie.

Stawka ma być niższa

Jak przekonywali na czwartkowym spotkaniu Paweł Adamów i Andrzej Szczepański, dyskusji o zasadności opłaty jako takiej nie będzie, w myśl zasady: kto korzysta z miejskiej usługi (jaką jest odprowadzanie deszczówki kanalizacją deszczową), ten musi ponosić opłaty. Całość utrzymania systemu kosztuje bowiem dziś ok. sześć milionów złotych. Do tej pory te koszty ponosił budżet miasta, czyli de facto – wszyscy mieszkańcy, niezależnie od tego, czy z kanalizacji korzystają. Od lipca ten koszt, stopniowo, przerzucany jest na faktycznych użytkowników, czyli podmioty podłączone do systemu.

Jak się okazało, takich podmiotów (firm, spółdzielni, indywidualnych mieszkańców) w Koninie jest więcej, niż szacował ZDM. Stąd miasto chce znowelizować uchwałę i obniżyć opłatę poniżej pięciu złotych. Ma to w 2022 roku dać ok. dwa miliony złotych do budżetu. Do tej pory podpisanych zostało już ponad 250 umów z podmiotami, kolejne 100 jest w trakcie. To około połowy podmiotów korzystających z systemu.

Chcą płacić za swoje

Jedną z największych kontrowersji w opłacie deszczowej wzbudza sposób jej naliczania. ZDM przyjmuje za bazę do wyliczenia, ile dany użytkownik odprowadził wody do kanalizacji, średnią sumę opadów dla Konina z ostatnich dziesięciu lat. Tymczasem część przedsiębiorców chciałaby płacić dokładnie za taką ilość deszczówki, ile faktycznie z ich gruntów do rur spływa. Stąd pomysł montowania certyfikowanych liczników, które dokładnie takie dane by określały. – Wtedy wiemy, za co płacimy, że płacimy za swoje – mówili przedsiębiorcy.

Jak przekonywał Andrzej Szczepański takie rozwiązanie to jednak zbyt duży koszt. Jeden licznik miałby kosztować nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych. – Daleki jestem od tego, żeby przekonywać Radę Miasta, czy prezydenta, żebyśmy jako miasto inwestowali w urządzenia pomiarowe, bo to są pieniądze wyrzucone w błoto – mówił podczas spotkania. Jednocześnie jednak podkreślał, że obecny regulamin dopuszcza możliwość montażu takiego licznika, ale koszt musiałby ponieść właściciel danego gruntu, a nie miasto.

Zbiorniki nie dały egzaminu

Według obecnych zasad każdy właściciel nieruchomości ma prawo do zniżek w opłacie, zależnych od trzech czynników: powierzchni biologicznie czynnej, liczby drzew o określonych wymiarach i posiadania zbiornika retencyjnego. Jak przyznali przedstawiciele magistratu, ten ostatni parametr nie zdał egzaminu. – Parametry są zbyt wyżyłowane – oceniał Andrzej Szczepański.

W nowych zasadach ma się to zmienić. Przedsiębiorcy podkreślali bowiem, że obecne ulgi w porównaniu do sporych czasem kosztów budowy zbiornika powodują, że zwyczajnie nie opłaca się go stawiać. Tym samym zanika efekt ekologiczny opłaty deszczowej – jej celem było nie tylko pobieranie opłat na utrzymanie systemu, ale również zachęcanie przedsiębiorców do stosowania rozwiązań retencyjnych, które poprawią bilans wodny w mieście. Tymczasem niekorzystny bilans ekonomiczny w połączeniu z długim procesem administracyjnym potrzebnym do budowy dużego zbiornika nadal skutecznie zniechęca firmy do inwestowania w to rozwiązanie.

Wszystko rozstrzygnie się w sądach

Uchwała z poprawionymi zasadami naliczania opłaty deszczowej ma być procedowana na sesji Rady Miasta Konina. Prezes KIG Mateusz Kowalewski zaproponował, by wcześniej odbyło się spotkanie warsztatowe delegacji przedsiębiorców z ZDM, by wypracować nowe rozwiązania.

Choć tak naprawdę sprawę mogą rozstrzygnąć sądy. W marcu tego roku skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego na planowane rozwiązania złożyła Konińska Spółdzielnia Mieszkaniowa. WSA ją oddalił, ale skarga kasacyjna złożona przez KSM w Naczelnym Sądzie Administracyjnym poskutkowała i sprawa wróciła do WSA. Jeżeli sąd przyzna rację spółdzielni, opłata deszczowa w Koninie może zostać zawieszona.

Równolegle w NSA toczy się postępowanie związane z wyrokami WSA ws. opłat deszczowych w Rumii i Opolu. Sądy uchyliły wprowadzone tam opłaty. Sprawy trafiły do NSA, którego orzeczenie może być wyznacznikiem dla pozostałych samorządów, czy taką opłatę mają prawo pobierać. – To będzie ostateczne rozstrzygnięcie – uważa Andrzej Szczepański.

Opłata deszczowa do poprawy. Magistrat potkał się z przedsiębiorcami
Opłata deszczowa do poprawy. Magistrat potkał się z przedsiębiorcami
Opłata deszczowa do poprawy. Magistrat potkał się z przedsiębiorcami
Opłata deszczowa do poprawy. Magistrat potkał się z przedsiębiorcami
Opłata deszczowa do poprawy. Magistrat potkał się z przedsiębiorcami
Opłata deszczowa do poprawy. Magistrat potkał się z przedsiębiorcami
Opłata deszczowa do poprawy. Magistrat potkał się z przedsiębiorcami
Potwierdzenie
Proszę zaznaczyć powyższe pole