Skocz do zawartości
LM.plWiadomościMinister to nie przelewki. Trzeba dyskutować z panem premierem

Minister to nie przelewki. Trzeba dyskutować z panem premierem

Dodano:
Minister to nie przelewki. Trzeba dyskutować z panem premierem
Polityka

Zbigniew Hoffmann, poseł PiS z okręgu konińsko-gnieźnieńskiego, wcześniej wojewoda wielkopolski, od niedawna minister w polskim rządzie. W kilku krótkich zdaniach o tym, jak brak planu potrafi płatać figle.  

 - Panie ministrze, czy ten awans nie uderzył do głowy?

- To jest pytanie, na które odpowiem z bezwzględną szczerością, że nie uderzył do głowy! Wcześniej byłem sekretarzem stanu, w tej chwili jestem ministrem konstytucyjnym, członkiem rządu. To jest awans, za który dziękuję panu premierowi i prezesowi Jarosławowi Kaczyńskiemu. To też jego rekomendacja miała tutaj rozstrzygające znaczenie. Kontynuuję jednak to, czym się wcześniej zajmowałem. Być może z większą intensywnością. Mój zakres to jest bezpieczeństwo, obrona państwa. Czas jest, jaki jest. Wojna rozpętana przez Rosję na Ukrainie, więc te obowiązki są skierowane na sferę, o której niekoniecznie mogę tutaj mówić. W tym sensie na pewno robię więcej. A jeżeli człowiek wykonuje pracę, która mu odpowiada to chyba powinien być szczęśliwy.

- Konsekwentnie pnie się pan po szczeblach kariery. To plan, który się realizuje?

- Wcześnie zaczynałem pracę w administracji. W 1992 roku moje pierwsze zatrudnienie w Wielkopolskim Urzędzie Wojewódzkim w Poznaniu, gdzie byłem po prostu referentem. Zacząłem od tego najniższego stanowiska. Nawet pamiętam płacę, ale sobie podaruję. Jakby prześledzić ścieżkę mojej tak zwanej kariery zawodowej to wędrowałem po tych różnych stopniach, aż zatrzymałem się w 2005 roku na wicewojewodzie wielkopolskim. Potem zostałem wojewodą kujawsko – pomorskim. Następnie pracowałem w kancelarii świętej pamięci prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Dzisiaj jestem w tym miejscu. Mam satysfakcję, ale także świadomość pełnej odpowiedzialności. Minister konstytucyjny to nie są przelewki. Uczestniczy w posiedzeniach rządu, gdzie jest zawsze poważna debata, gdzie trzeba dyskutować z panem premierem, czy bronić swojego stanowiska.

- Wyfrunął pan na dobre z Wielkopolski?

- Z powodu pracy mieszkam w Warszawie, z żoną, więc nie czuję się tutaj samotny. Co będzie dalej? Nie wiem. Kiedyś, ktoś mi powiedział, że najlepszy plan to brak planu. Tworzenie jakiś wyrafinowanych konstrukcji co będzie za rok, dwa, czy pięć nie ma najmniejszego sensu. Czasy są niespokojne. Staram się więc wykonywać swoje obowiązki jak najlepiej. Zobaczymy, co będzie dalej.

Dziękuję za rozmowę. 

 

 

 

Potwierdzenie
Proszę zaznaczyć powyższe pole