Skocz do zawartości
LM.plWiadomościGebhardt Stahl Polska. Fantazja połączona z precyzją

Gebhardt Stahl Polska. Fantazja połączona z precyzją

Materiał promocyjny

Dodano:
Gebhardt Stahl Polska. Fantazja połączona z precyzją
materiał promocyjny

Nowe inwestycje, wzrost produkcji i kolejne miejsca pracy-to najbliższa przyszłość obchodzącej swoje 20-lecie firmy Gebhardt Stahl Polska z Modły Królewskiej w gminie Stare Miasto. - Nasze początki w Polsce były bardzo skromne, jedno biurko i nic więcej - wspomina wiceprezes spółki Sylvester Nierebinski. Wyszliśmy z kontenera a dziś mamy do dyspozycji nowoczesny biurowiec - dodaje. Gebhardt Stahl Polska to siostrzana spółka Gebhardt Stahl GmbH w Werl w Niemczech.

Pierwsze kontakty z naszym krajem właściciel niemieckiej firmy Manfred Gebhardt, nawiązał ponad 30 lat temu. Jeszcze w czasach komunistycznych, przyjechał do Konina, aby spotkać się z Markiem Kupsikiem. Polska i niemiecka firma rozpoczęły współpracę. W latach dziewięćdziesiątych wyroby Gebhardt Stahl zaczęły trafiać do pierwszych polskich klientów, ale kontrole graniczne, uciążliwe odprawy celne bardzo utrudniały prowadzenie interesu. Aby zintensyfikować działania w Europie Wschodniej, ze szczególnym uwzględnieniem Polski, 20 lat temu do Gebhardt Stahl w Werl dołączył Sylvester Nierebinski. Od tego momentu rozpoczęło się tworzenie siostrzanej spółki w naszym kraju.

Początkowo, w związku z tym, że Polska była jeszcze poza Unią Europejską, nowa firma, zatrudniająca wówczas jedną osobę, pracującą zresztą do dziś, zajmowała się tylko handlem. Kiedy w maju 2004 r. nasz kraj dołączył do UE, szybko podjęto decyzję, że firma Gebhardt Stahl Polska zacznie funkcjonować jako przedsiębiorstwo produkcyjno-handlowe. Rok później znaleziono nową lokalizację pod Koninem w gminie Stare Miasto, gdzie wybudowano halę o powierzchni 2400 m2 i uruchomiono maszyny. Początkowo w firmie pracowało 12 osób. Jednak zapotrzebowanie na produkowane tam stalowe profile do okien było coraz większe. Coraz większe były też potrzeby. Wybudowano nowy biurowiec, uruchomiono kolejne linie produkcyjne, pojawiły się następne profilarki.

- Jedną z nich otrzymaliśmy z niemieckiej siostrzanej spółki, tam chciano się jej pozbyć. W Polsce ją wyremontowaliśmy, zmodernizowaliśmy. Część własnymi siłami, część prac wykonały polskie firmy

- wspomina Sylvester Nierebinski. Przyznaje, że w niemieckiej firmie taka operacja by się nie udała.

- Wykorzystanie polskiej fantazji spowodowało, że my mogliśmy tę maszynę zmodernizować, natomiast tam się kupiło nową. Mamy teraz 4 bardzo dobrze funkcjonujące profilarki wyposażone w nowoczesne sterowanie

- dodaje.

- Tam jest inna mentalność, jeżeli coś nie funkcjonuje, to trzeba to zlikwidować i kupić nowe. Pogodzenie tych dwóch modeli funkcjonowania nie jest łatwym zadaniem. Dużo energii mojej idzie w tym kierunku, żeby połączyć te dwie mentalności i pozytywnie wykorzystać

- przyznaje i wymienia kolejne różnice pomiędzy polskim i niemieckim podejściem.

- W Polsce jest większa odwaga i skłonność do ponoszenia ryzyka, w Niemczech najważniejsza dewiza to po pierwsze nie stracić i wchodzić w pewne przedsięwzięcia. W Polsce mówi się - jak nie zjem dużą łyżką, to zjem małą, a tam się próbuje od razu  dużą. Jednak zarówno jedno, jak i drugie podejście ma swoje plusy i minusy. Czasem doprowadza to do śmiesznych sytuacji - a w Niemczech lubicie dużo pisać, a w Polsce na skrawku papieru albo sobie powiecie, o co chodzi i wszystko wiadomo i jest ważne. W Niemczech musi być wszystko udokumentowane, zarchiwizowane, w Polsce nie zawsze.

Sylvester Nierebinski od lat łączy polską fantazję z niemiecką dokładnością. O tym, że robi to z powodzeniem, może świadczyć fakt, że firma cały czas się rozwija, średnio 10-12% rocznie i nieprzerwanie inwestuje. 

Szybko się okazało, że dotychczasowa hala i magazyn produktów są niewystarczające. W związku z tym podjęto decyzję o rozbudowie przestrzeni magazynowej. Wkrótce potem pojawiła się czwarta linia produkcyjna i nowe biurowce wraz z zapleczem socjalnym dla pracowników produkcji. Roboty budowlane zostały zakończone na krótko przed pandemią i od tego czasu firma dysponuje nowoczesnymi biurami wyposażonymi we wszystkie niezbędne urządzenia.

- Jesteśmy zespołem, który wyszedł z kontenera w firmie Kupsik do biurowca, w którym jesteśmy. Należy tu podkreślić, że rozwój Gebhardt Stahl Polska jest wynikiem bardzo dobrej współpracy pomiędzy firmą w Niemczech a Polskim zakładem. Nie tylko polscy pracownicy, ale również niemieccy koledzy w decydujący sposób przyczynili się do tego, że firma Gebhardt Stahl Polska osiągnęła swoje dzisiejsze rozmiary. Sukces motywuje do dalszego rozwoju

- mówi Sylvester Nierebinski.

W ciągu dwóch najbliższych lat Gebhardt Stahl Polska wybuduje dwie hale - produkcyjno - magazynową i produkcyjną. Zatrudnienie znajdzie tam ponad 20 dodatkowych osób.

- Rozbudowa firmy związana jest z koniunkturą na rynku stali-przyznaje wiceprezes spółki Sylvester Nierebinski. - Stal stała się złotem, po pandemii jest ogromne zapotrzebowanie na nasze wyroby. Zapowiadane inwestycje pochłoną 8 milionów euro. Wymaga to niezwykle dużego nakładu nie tylko finansowego, ale i organizacyjnego, ale jesteśmy przekonani, że to nam się uda. Pomysł wyszedł z Polski. Projekt zyskał aprobatę głównych inwestorów, został zatwierdzony i w tej chwili rozpoczynamy etap przygotowawczy

- mówi Sylvester Nierebiński.

  • - To ludzie wszystko zrobili, to oni spowodowali, że mamy to, co mamy. W naszej firmie to właśnie pracownicy są największą wartością

- dodaje.

Zatrudnieni w Gebhardt Stahl Polska mogą korzystać z prowadzonych na terenie firmy kursów języków niemieckiego i angielskiego. Zarząd otwarty jest również na szkolenia wskazane przez pracowników. Mogą oni także liczyć na sponsorowanie studiów zaocznych, dla pracowników będących w toku nauki. Firma zapewnia także karty multisportu. Wprowadzano drobne udogodnienia wspierające pracowniczki i pracowników. Młode mamy otrzymują wyprawkę dla siebie i dziecka oraz prezenty po urodzeniu malucha, pracownica w ciąży ma do dyspozycji bliższe miejsca parkingowe. Gebhardt Stahl Polska przygotowuje się również do przystąpienia do karty różnorodności, do której w Polsce należy ponad 200 firm.

- Takie podejście do pracowników zaszczepił twórca firmy Manfred Gebhardt. Często mówił - pamiętajcie to nie maszyny, ale ludzie są najważniejsi, którzy te maszyny obsługują i którzy o tę firmę dbają. Jeżeli ci ludzie będą do tej firmy przywiązani to macie szanse na sukces. Podejście to przeniosłem na polski grunt. Skutkuje to tym, że wszyscy w firmie są tak samo ważni, od pań sprzątających przez pracowników produkcji po pracowników biur i zarządzających. Wszyscy mają takie samo uznanie i szacunek. Tu nie ma piramidy zarządzającej. Źle byłoby, gdyby nasz pracownik wstawał rano ze średnim zadowoleniem, że znowu musi iść do tak zwanej roboty, potem czekał, kiedy będzie 16.00, szedł do domu z ulgą i tylko patrzył czy na koncie wszystko się zgadza. Takiego nastawienia tu nie chcemy. Oczywiście nie jesteśmy w stanie zagwarantować każdemu, że będzie zarabiał tyle ile by chciał, ale dajemy dowody na to, jak go szanujemy. Naprawdę niewiele trzeba. Wystarczy tylko pomyśleć. Ci, którzy u nas pracują, podpowiadają konkretne rozwiązania, a ja ich słucham i korzystam z pomysłów

- mówi Sylvester Nierebinski.

- Pracownicy te udogodnienia widzą. Wszystkie nieporozumienia, konflikty są na bieżąco wyjaśniane i łagodzone. Nic nie zamiatamy pod dywan

- dodaje.

W dobrym kontakcie z pracownikami pomaga prezesowi doskonała znajomość języka. Sylvester Nierebinski urodził się i chodził do szkoły w Polsce. Na stałe mieszka w Niemczech, ale bardzo często bywa w firmie w Modle Królewskiej.

W ciągu 20 lat spółka wrosła w życie lokalnej społeczności, ma dobrą opinię zarówno wśród mieszkańców, jak i samorządowców. - Nie ograniczamy się tylko do naszego gniazdka, dobrze współpracuje nam się z lokalnym samorządem, mieliśmy dużo szczęścia, trafiliśmy na odpowiednie osoby.

- Chcemy wspierać tych, którzy są dobrzy, żeby byli jeszcze lepsi, na przykład od dziewięciu lat sponsorujemy festiwal Jazzonalia, który ma znakomitą renomę, sam należę do miłośników jazzu

- mówi Sylvester Nierebinski.

- Nasz wkład pomaga w tym, żeby w Koninie wystąpili  artyści takiego formatu jak na przykład Leszek Możdżer, Michał Urbaniak czy Urszula Dudziak. Wspieramy także inne inicjatywy, od lat gramy z Wielką Orkiestrą Świątecznej Pomocy, w tym roku rozpoczęliśmy współpracę z konińskim hospicjum. Wsparliśmy również Mistrzostwa Polski w Tańcu, które odbywały się w Koninie. Dwukrotnie byliśmy sponsorami zespołu Medyk Konin, gdy grała w nim jeszcze Ewa Pajor, dziś rozpoznawalna w Niemczech zawodniczka Vfl Wolfsburg. Otwarcie naszej hali produkcyjnej w 2017 roku uświetnił wernisaż znakomitej konińskiej malarki Izabeli Kostiukow.

Gebhardt Stahl Polska , w myśl tezy: działamy globalnie, wspieramy lokalnie , wdraża również politykę odpowiedzialności środowiskowej,.

- Czujemy się odpowiedzialni za środowisko, chociaż sami nie emitujemy żadnych zanieczyszczeń. Zabudowaliśmy  duży obszar. Tu żadne drzewo nie wyrośnie. W związku z tym sadzimy drzewa w innych miejscach. Na terenie należącym do nas posadziliśmy ponad 40 drzew. Chcemy tę akcję rozszerzyć na Konin i Gminę Stare Miasto. Preferujemy szkoły, bo przy tej okazji angażujemy dzieci, które będą się tymi drzewami opiekowały. 

- mówi wiceprezes spółki Sylvester Nierebinski. W tym roku 20 drzew zostanie posadzonych na konińskim Osiedlu Wilków, a 100 już rośnie, przy szkołach i przedszkolach w gminie Stare Miasto.

Firma zadbała również o mniejsze zużycie energii. Ostatnio zamontowano tam energooszczędne oświetlenie i instalację fotowoltaiczną. Już w najbliższym czasie cała energia, która będzie trafiać do spółki, ma pochodzić ze źródeł odnawialnych. Aspiracją spółki jest zbliżenie się do najniższego poziomu twardej zeroemisyjności.

Gebhardt Stahl Polska zatrudnia dziś 52 osoby. Należy do integralnej części holdingu Gebhardt Stahl GmbH z siedzibą w Werl. To jeden z największych producentów profili specjalnych, dedykowanych fabrykom okien, jak również elementów do systemów wentylacyjnych. Realizuje zamówienia składane przez klientów niemal z całego świata. 65 procent produkcji trafia na eksport, przede wszystkim do Niemiec, Francji, Hiszpani, ale również krajów nadbałtyckich.

Zgodnie z filozofią  założyciela firmy Manfreda Gebharda, że to „ludzie są najważniejsi", działająca w Polsce spółka zbudowała zespół ciekawych świata osób, które łączą pracę zawodową z poszerzaniem wiedzy, czerpiących satysfakcję z tworzenia nowych rozwiązań, wnoszących do firmy swoją różnorodność, energię i pomysłowość. Gebhardt Stahl Polska otwarta jest na osoby pozytywnie nastawione do rzeczywistości, które odważnie poszukują  innowacyjnych rozwiązań.

Potwierdzenie
Proszę zaznaczyć powyższe pole